Odcinek

Między Okradzionowem a Chwaliboskim

Bieg rzeki piętrzy tutaj elektrownia wodna, która niegdyś była młynem. Stara budowla potęguję niesamowity klimat tego miejsca, mimo, że to centrum dąbrowskiej dzielnicy Okradzionów. Łowisko bez prawa zabieranie ryb rozpoczyna się właśnie poniżej elektrowni. Samochód można zostawić tutaj wzdłuż drogi, za mostem w kierunku Kuźnicy Błędowskiej (na zdjęciu poniżej).

 

 

Młynówka (autor: Łukasz Drążewski)

Młynówka

 

Z góry (autor: Łukasz Drążewski)

Między młynami

Właśnie poniżej tego mostu rozpoczyna się ulubiony odcinek wielu tutejszych bywalców – odcinek nazywany „miedzy młynami”. Polecam obłowić ten długi na  500 m fragment rzeki bardzo dokładnie, pamiętajmy jednak, że od każdej budowy hydrotechnicznej, a takimi są tutejsze młyny, zgodnie z prawem powinniśmy zachować 50 m odległości. Spotkać możemy tutaj zarówno spiningistów jak i muszkarzy i obie te metody są tu równie skuteczne. Głębokość wody sięga  1,5 metra w dołkach, dno jest muliste, miejscami kamieniste co umożliwia brodzenie. Wpierw do obłowienia mamy 200 metrową prostkę, następnie rzeka do samego młyna płynie już dwiema odnogami. Bez dwóch zdań to jedno z tych miejsc, które można nazwać bankowym. Zaskoczyć może nas tutaj przepiękny potokowiec, olbrzymi tęczak a podczas letnich miesięcy przednią zabawę gwarantuje nam duża populacja ryb w przedziale 25-35 cm. Poniżej drugiego młyna jest podobnie. Rzeka płynie wzdłuż czerwonego szlaku Szwajcarii Zagłębiowskiej , cały czas w leśnym terenie, zmieniając jednak nieco swój charakter. Dalej do obłowienia mamy prostki, natomiast w różnym wydaniu: szersze, nieco płytsze, ale i te węższe, gdzie głębokość wody może zaskoczyć niejeden płytko schodzący wabik. Moim ulubionym miejscem tutaj jest kawałek szeroko rozlanej, płytkiej i nieco szybszej wody, otoczonej zwaliskami. Miejsce tak charakterystyczne, że nie sposób przejść obok nie posyłając tam choć kilku rzutów. Polecam.

Około kilometr spaceru poniżej młyna na lewym brzegu napotykamy strumyk, który uchodzi do rzeki (zdjęcie obok). To jedno ze strategicznych dla rzeki miejsc. Tutaj rok rocznie Stowarzyszenie Przyjaciół Białej Przemszy sadzi ikrę pstrąga potokowego w stworzonym przez siebie inkubatorze. To obowiązkowa wędkarsko miejscówka. Większe pstrągi ustawiają się przy ujściu strumyka by upolować łatwą zdobycz w postaci wyklutych z ikry małych rybek. Kilkadziesiąt metrów poniżej rzeka po raz pierwszy na tym odcinku ostrzej zakręca.  Obok zakrętu przejść oczywiście obojętnie nie można. Dalej znów raz płycej, raz głębiej. Miejscówek bez liku i ryb nie brakuje. Do kolejnego wybornego miejsca dotrzemy 200 – 300 metrów niżej. Na lewym brzegu zobaczymy wyraźny, szeroki pas wykarczowanego lasu. Na tutejszej prostce również polecam spędzić trochę czasu, posiadanie małego, mosiężnego wahadełka może dla spinningistów okazać się tutaj kluczowe. Jesteśmy w połowie odcinka, do mostu na rzece przy ulicy Chwalibowskie zostało nam około 1,5 km. Przed nami woda jeszcze bardziej urozmaicona, w końcowej fazie odcinka przepięknie się wije tworząc niesamowity krajobraz. Szczególnie wiosną jest tutaj przepięknie, to wspaniałe miejsc by obserwować naturę budzącą się do życia. Ostatnie fragmenty miejscami odsłonięte są od drzew.  W lato można zarobić tutaj piękną opaleniznę i kilka bąbli za sprawą wszędobylskich owadów.

 

 

Między Chwaliboskim a ul. Olkuską w Sławkowie

 

Chwaliboskie

Chwalibowkie – tutaj również dojedziemy samochodem i spokojnie go zaparkujemy. To popularne miejsce wypadowe dla spacerowiczów,  którzy korzystają z uroku wspomnianego już szlaku Szwajcarii Zagłębiowkiej. Prócz spacerowiczów, stałymi bywalcami są oczywiście wędkarze. W dół od mostu to woda ciągle wędkarsko atrakcyjna. Teren po którym płynie można określić jako łąkowy. Tutaj możemy połowić nieco bardziej kameralnie – mniej wędkarskiej konkurencji, którą skutecznie wabią okradzionowskie młyny i odcinek w Sławkowie, poniżej ulicy Olkuskiej. Przemsza płynie tutaj spokojnie, jest szeroka na 6-10 metrów. Poniżej mostu proponuje nam koryto wywinięte w dużą literę S. Tutaj również możemy liczyć się z niespodzianką, a kontakty z rybą drobną i średnią to stały punkt tutejszych, wędkarskich atrakcji. Krótki spacer zaprowadzi nas do niewielkiego stawiku nad którym stoi na stałe osadzona tutaj przyczepa kampingowa. To również bardzo interesujące miejsce – bardzo głębokie zakręty, ciężkie do dokładnego obłowienia. Tutaj używamy bardzo ciężkich nimf, bądź bardzo głęboko schodzących woblerów, warto podać również gumkę na 5 gramowej główce. Oczywiście nie znaczy to, że z innymi wabikami nie warto się tu zatrzymać. Pamiętajmy, że nasz przyjaciel pstrąg ustawia się w przeróżnych miejscach i w określonych warunkach potrafi podnieść się do przynęty nawet do samej powierzchni. Tutaj rzeka wpływa do miasta i przekraczając granice Sławkowa płynie wzdłuż jezdni przy ulicy Fabrycznej. To miejsce również ma swoich stałych bywalców, arcyciekawa lecz mało urodziwa prostka wzdłuż ulicy to początek brzydszego odcinak rzeki, który do samej ulicy Olkuskiej, słynnego miejsca „pod Żydem” płynie już wśród zakładów przemysłowych. Niemniej zanim się tam znajdziemy przed nami kilometr ciekawej wędkarsko wody. Najpierw  łowimy w sąsiedztwie kolejnego, tym razem większego stawu miejscowego koła PZW. Przemsza jest tutaj węższa a brzeg trudniej dostępny. Przez rzekę przechodzi mostek.

Komora 2


Dalej rzeka, robiąc się nieco szersza płynie wzdłuż ulicy Jazy. Tu znów warto spędzić trochę czasu, na obu brzegach widzimy brzydkie płoty i ogrodzenia ale pod wodą natura skrywa wiele skarbów. Miejscami wolna, fragmentami bystra niczym górski potok. Wiele zwalisk, dołków przed nimi i warkoczy za nimi książkowe miejscówki. Nad nami poprowadzona mostem droga krajowa nr 94. Dalej znów mocny zakręt, za nim szybszy przelew, warto szczególnie kiełżem spenetrować tu wodę. Tutaj zawsze stoi pstrąg. Prosta za tym zakrętem prowadzi nas do ulicy Olkuskiej. Na prawym brzegu rzeki znajduje się pomnik poświęcony pamięci pomordowanych Żydów. Słynne miejsce nie tylko ze względu na pomnik ale również ze względu na dwa strumyki Komora I i Komora II (po prawej na zdjęciu), na którym znajdują się najsłynniejsze w zlewni inkubatory pod opieką SPBP. 50 m powyżej i poniżej tego miejsca obowiązuje zakaz połowu ryb, zachęcam do uszanowania tego postanowienia nie tylko na wyłączonym z wędkowania obrębie ale i na całej 300 metrowej prostce. Na wysokości tego odcinka, po lewej stronie rzeki znajduje się staw potocznie zwany „Źródliskiem”. Staw ten od niedawna jest pstrągowym łowiskiem specjalnym. Na terenie stawu znajduje się również minisklepik wędkarski gdzie zaopatrzymy się w niezbędne na Białej Przemszy przynęty.

 

Od Olkuskiej do końca (czyli do starego wiaduktu kolejowego)

 

Babskie Morze – najsłynniejsza sławkowska miejscówka, która rozpoczyna dolny fragment odcinka. Od tego miejsca ponownie możemy wędkować. Nazwa „Babskie Morze” wzięła się z jego dawnego wykorzystania przez kobiety, które przychodziły tu robić pranie. A obecnie najczęściej widywani są tu wędkarze łowiący na muchę. Rzeka zakręca w tym miejscu ostro na zachód po czym rozlewa się szeroko na ok. 30 metrów. Na środku utworzyła się niewielka wyspa. Babskie Morze to jeden z tych pewniaków, gdzie zawsze warto spróbować. Ale w zasadzie od tego miejsca aż do kolejnego, tzw. „Boiska”, znajdującego się właśnie na wysokości boiska piłkarskiego klubu MKS Sławków, rzeka jest chyba najciekawsza i bardzo zasobna w ryby. Te 600 metrów jest licznie oblegane, szczególnie na początku sezonu, ale pstrągi są tu obecne przez cały rok. Mamy do czynienia ze stosunkowo silnym nurtem oraz sporymi zmianami szerokości koryta. Tam gdzie rzeka się zwęża nurt gwałtownie przyspiesz a rzeka pogłębia, osiągając w dołkach ponad 1,5 m. To tu stoją grube ryby. Spotkanie z pstrągami ponad 50 cm nie jest czymś rzadkim. To właśnie na tym odcinku rzeki potwierdzono złowienie jak do tej pory największego pstrąga z Białej Przemszy. I co ważne – ryba została wypuszczona do rzeki, gdyż złowiono ją w czasie gdy istniał już „no kill”.

lipiec (autor: Grzegorz Piętka)

Babskie Morze

Na wysokości boiska znajduje się kolejna kapitalna miejscówka. Jest tu trochę szerzej, nurt lekko wariuje, a na środku koryta mamy zanurzoną roślinność oraz jakieś fragmenty powalonych drzew. Na wysokości południowego końca boiska znajduje się chyba ostatnia tak ciekawa miejscówka na odcinku. Jest to stary rozmyty już trochę i niewysoki próg wodny,a w nurcie poniżej znajdują się spore głazy oraz pale. Nie zrażajcie się bardzo szybkim nurtem. Również tu jest szansa na przyzwoitego potokowca.

Przy boisku (autor: Łukasz Drążewski)

Obok boiska

Ostatnie 800 metrów odcinka nie jest już tak urozmaicone jak fragment rzeki wcześniej. Szybkość wody jest zdecydowanie mniejsza, szerokość koryta także się stabilizuje, mamy tu do czynienia ze zdecydowanie spokojniejszym ale i przez to mniej czytelnym kawałkiem wody. Warto się tu wybrać na początku sezonu, kiedy pstrągi nie są jeszcze aż tak aktywne i raczej unikają bardzo silnego nurtu.

Odcinek „złów i i uwolnij” kończy się na wysokości starego mostu kolejowego, obecnie już pozbawionego torów, przez który biegnie scieżka rowerowa.  Miejsce gdzie kończy się odcinek jest również godne polecenia. Tuż poniżej mostku, z prawej strony, wpada do Białej Przemszy niewielki ciek, zwany Kanałem Walcownia. Przy jego ujściu lubią gromadzić się okresowo małe ryby (jazie, płotki, okonie). A tuż poniżej znajduje się zwalisko, które obłowić musimy koniecznie.

 

Jeszcze trochę o tym jak to się to robi…

 

Nie sposób przy tej okazji nie uchylić rąbka tajemnicy naszych pudełek. Wśród muszkarzy najpopularniejsza jest krótka nimfa, zarówno różnej maści złotogłówki jak i klasyczne kiełżyki, w okresach zimowym i wczesnowiosennym nie należy pomijać streamera, latem okresami skuteczny bywa suchar. Przy tej okazji zachęcam do przeglądania stron SPBP gdzie każdego miesiąca prezentowany jest wzór adekwatnie skuteczny do pory roku. Wśród spinigistów pełen standard – wobler, blaszka, gumka.  Co do smaków –  woblery polecam w kolorach naturalnych, pomalowanych na pstrąga, w okresie letnim koniecznie z czerwonym brzuszkiem. Jednak gdy woda mętnieje skuteczna będzie zielona żarówka. Wielkość wabika 4-7 cm. Co ciekawe pstrągi tutaj zarówno zimą, wiosną i latem gustują w woblerach pracujących dość agresywnie. Być może powodem jest barwa wody, która nierzadko za sprawą kopalni rudy cynku i ołowiu jest mętna. Kolory twisterków nie wykraczają poza klasyk – biały, czarny i czerwony doskonale uzupełnią nasze pudełko a malutkie wahadełko lub obrotówka mogą być kluczowe gdy pstrągi na nic innego nie reagują.

 


Pokaż Mapa odcinka „złów i uwolnij” na Białej Przemszy na większej mapie